Girona, w ramach 2 kolejki fazy ligowej Champions League, podejmowała na swoim stadionie Feyenoord Rotterdam.
Wyjątkowa atmosfera wokół spotkania, które było europejskim debiutem przed własną publicznością, w pewnym sensie przeniosła się na murawę - w trakcie meczu działo się wiele, a emocjami i zwrotami akcji możnaby pewnie obdzielić kilka spotkań.
Girona dobrze zaczęła, aby później stracić w krótkim odstępie czasu dwa gole, Viktora Tsygankova (kontuzja) oraz sprokurować rzut karny, który na szczęście wybronił sam główny winowajca, Gazzaniga.
W drugiej połowie zespół Michela zrobił wiele, aby odwrócić losy meczu, mieliśmy zmarnowany rzut karny, nieznanego z powodu minimalnego spalonego gola, i wreszcie wyrównanie, z którego jednak nie cieszyliśmy się długo, gdyż Feyenoord po kilku minutach znów wyszedł na prowadzenie po samobójczym golu Krejčiego.
2:3, i po raz kolejny - poczucie, że zespół zasłużył na więcej.
Zapraszam na obszerną analizę tego meczu.